przemoknieta blog

Twój nowy blog

178.

0

droga krzyżowa.

 

177.

0

nawet nie wiesz, w którym momencie dowiadujesz się, że masz przy sobie przyjaciela. dziękuję!

dowiedziałam się też, że jestem twarda i silna. że sobie radzę. że ogarniam ten zamęt. nikt nie jest w stanie uwierzyć ile dodało mi to wiary.
przystanęłam. pomyślałam. to prawda. jestem silna. i twarda też. i już nie wzruszam się tak często, co nie oznacza, że skamieniałam.
nie mogę się poddać. nie mogę uciec i stchórzyć. zwyczajnie nie mogę robić tego, co inni!  ja nie uciekam. już nie. to nie ten moment. nie pójdę na łatwiznę.
mam motywację. zobowiązania. muszę iść do przodu. i muszę dać radę!
ale wiem, że gdyby nie praca, studia, nauka, samochód i muzyka to nie byłoby mnie tutaj. nie uciekam. zwyczajnie, mam inne zajęcia.

i wiem, co znaczy wsiąść w samochód, jeździć bez celu słuchając muzyki. cudowne uczucie, kiedy możesz obserwować wszystko dookoła i nie myśleć o sobie, śpiewając ulubione piosenki.
wiem też, co znaczy wyjść ze znajomymi i świetnie się bawić. 5? 15? czy 40 minut ulgi?
wiem jak wspaniale jest okłamywać wszystkich dookoła i przy okazji samego siebie.
wiem, że życie jest ciężkie i każdy może chcieć z niego wysiąść.
wiem jak łatwo jest stchórzyć i jak ciężko przyznać się do błędu.
wiem także, że w końcu każdego dopadnie rzeczywistość. zimna. bezduszna. przykra. i nie taka jakiej się spodziewaliśmy.
i są takie momenty w życiu, kiedy dumę należy schować do kieszeni.
………………………………

w chwili, gdy tracisz grunt pod nogami uważasz, że gorzej być nie może. ale kiedy mija czas uczysz się cierpliwości. wyrozumiałości. i masz dwie drogi do wyboru. albo stracisz życie. albo je wygrasz. bo ‚co cię nie zabije to cię wzmocni’.

dziękuję Bogu za tą cenną lekcję. za wiarę, za siłę, opiekę, przede wszystkim za to, że nie uciekłam..

176.

0

it’s time to wake up!

to wszystko jest przykre. tak, tylko i wyłącznie przykre. nic więcej, bo zakończyłam już swoją walkę. wewnętrzną i zewnętrzną.
a tchórzostwo jest żałosne.
już nic w tym świecie mnie nie zdziwi ;]

teraz rośniemy! w dumę rośniemy!
przecież sobie poradzę.

i po raz pierwszy czuję się wspaniale z myślą, że jestem chamska, cwana, wredna, wulgarna i niewychowana.

175.

0

Wierzę w lepszy świat!

174.

0

„do mnie mów, mów – ogłusz mnie słowami.
wierszem, który znam na pamięć.
mów do mnie dziś zanim skończy się
niebezpiecznie piękny świt…”

♫/Plateau-niebezpiecznie piękny świt/

__________________________________

nie jestem gotowa. ale chyba wiele zrozumiałam. wiele nauczyłam się.
przecież nie można ciągle uciekać. przed życiem. i przed odpowiedzialnością.

i dziękuję za ten wpierdol. należało mi się. z pełną świadomością mówię, że było to konieczne!
teraz to wszystko wiem. szkoda, że tak późno, bo..

173.

0

„choć niby już dorośli, to w środku jeszcze dzieci.
wciąż próbujemy odnaleźć samych siebie w tej zamieci.
poszukiwanie sensu życia trwa już od stuleci.
tak wiele pytań, a brak jakichkolwiek odpowiedzi.
więc obudź w sobie uczucia! nie bądź jałowy jak tundra.
spiesz się kochać ludzi.. liczy się każda sekunda!”

/Mesajah- Szukając szczęścia/

_____________________________

już myślałam, że zaczęłam żyć. a na każdym zakręcie czeka ktoś, kto rzuca kłodę w moją stronę. ile mam jeszcze uciekać? bronić się? mówić? krzyczeć? płakać? już coraz mniej sił we mnie. ile jeszcze niespodzianek mnie czeka?

chce stąd uciec! muszę!

 

trzeba się najebać. chyba najwyższy czas.

172.

0

nie zawsze byłam odważna. wiem, że jeśli coś zechcę to tak zrobię. sama mogę sobie pozwalać, albo zabraniać. ale czy ostatnio nie wykorzystuje tego w nadmiarze?

‚dziś’ jest moim dniem. muszę zrobić wszystko, aby się udało jednocześnie będąc sobą w 100%.  i mimo, że mam podcięte nogi, to głowa nadal jest w górze. jestem fighterką! Panią samą dla siebie. ot tak!

 

„nie ma rzeczy niemożliwych. są tylko te, z których za szybko rezygnujemy.”

 

uwielbiam swój nieogar. ta adrenalina – zdążę? czy nie zdążę? – to jest to! chyba znów zaczynam żyć. i uwielbiam tańczyć, kiedy patrzysz tylko Ty.

 

/zmieniając miejsce zamieszkania nie musisz wyrzucać wszystkich starych mebli. niektóre da się zreperować../

 

i wierzę w coś, w co nie powinnam wierzyć. ale dzięki temu mam siłę do walki.

runda 15! a ja nadal ŻYJĘ!!!

171.

0

problemy się nawarstwiają. czuję się jakbym dostała jakąś karę. jakbym to ja musiała dźwigać połowę kuli ziemskiej.. i nie rozumiem za co jestem obwiniana, skoro nawet nie było mojego udziału w pewnych momentach.. czuję się taka mała w zaistniałej sytuacji. czuję, że to jakaś szkoła życia, która ma mnie czegoś nauczyć. a ja, jak zwykle wmawiam sobie, że zacznę żyć inaczej. jak wszyscy. towarzysko. mając sztucznych przyjaciół topiących swe smutki. udających jak jest zajebiście. tylko nie wiem po, co mam to robić. po, co mam udawać kogoś kim nie jestem i kim nigdy nie będę. jest mi dobrze w tym życiu, które mam. brakuje jedynie jednej jej cząstki. czegoś, co dotychczas myślałam, że jest nieulotne, że zawsze będzie…

czuję się źle. od dłuższego czasu jest ciężko, a z każdym dniem jeszcze ciężej. pojawiają się coraz to nowe przeszkody. lubię się izolować. lubię sama to znosić. nie chcę o tym rozmawiać. nie daje mi to ulgi. chce sama przez to przebrnąć. mimo, że dotychczas było inaczej..

zakupy nie pomagają. zaliczenia nie cieszą. wstawanie z łóżka jest zbędne. nie wiem ile jeszcze wytrzyma moja psychika. najważniejsze to uśmiechać się do wszystkich wkoło i kłamać jak jest wspaniale.

zabrano mi coś, co nie potrafi umknąć moim myślom. czuję się jak na bezludnej wyspie, gdzie każdy dzień to walka o kolejne jutro w dążeniu do celu.

dostałam po ryju. bardzo boleśnie. a blizny nie chcą się zagoić. zwyczajnie sprzeciwiają się..

najgorsze jest poczucie winy. bo sama do tego doprowadziłam. sama zamknęłam się na klucz, ale dlaczego nie mogłam tego zrobić? skoro było mi tak dobrze.. i gdybym mogła wrócić do poprzedniego wcielenia, to naprawdę niewiele bym zmieniła..

 

tak się właśnie czuję. i właśnie tak minął dzień dwudziesty siódmy miesiąca stycznia, roku najwidoczniej pechowego.

 

‚zatańcz ze mną, proszę..’

170.

0

„nigdy nie dam sobie wmówić, że nie warto.”

moje nowe motto życiowe. wygrzebane z facebooka. żałosne, o tak. idealne określenie. bo facebook to teraz drugie (po tym rzeczywistym) życie większości ludzi. nawet moje. mimo, że rzadko dokonuje jakichkolwiek wpisów, komentarzy albo podobnych rzeczy to czynnie uczestniczę w tej zbiorowej ‚egzystencji’. przeglądam, grzebie, szukam, klikam.. eh, jak każdy.

a może to część przywiązania. chwila dnia, wykonywana cyklicznie. nałóg. chęć posiadania większej ‚wiedzy’ na tematy bliżej nieokreślone. choroba. zamiłowanie. lub zwykła zazdrość na widok nowej torebki koleżanki ze zdjęcia.

ludzie są sentymentalni. przywiązują się do pewnych faktów, rzeczy, osób.. wpadają w nałogi. szukają wiedzy. chorują. zazdroszczą.

każdy w swojej kolekcji posiada coś, co kocha…

 

i powróciłam do piosenki, której nie tak dawno słuchałam. Ben Cocks – so cold
usłyszana w ‚Lekarzach’ (sez.1, odc.7) [ps. ludzie, którzy dobierają piosenki do różnorodnych scen filmowych muszą mieć nieograniczoną wiedzę i wyczucie, podziwiam].

smutna piosenka. i zazwyczaj smutne piosenki wpędzają mnie w większą depresje. z tą piosenką jest inaczej.

 

czas. on nas goni. i chce wyprzedzić.. on ma władzę nad każdym.

 

uczelniany młyn. w ciągu jednego dnia trzy egzaminy + projekt. dam radę. mówię, że chce piątkę. będzie piątka. ostatnio usłyszałam, ‚ale Ty jesteś ambitna’. tak, pomijając fakt, że chęć posiadania pozytywnych ocen motywuje stypendium naukowe. nieambitna materialistka.

 

cała jestem żenująca.

169.

0

tak się zastanawiam po, co i w jakim celu tutaj zaglądam i wypisuje te wszystkie rzeczy, które wypisuje..

nie mam z kim porozmawiać. nie mam się komu wygadać.  wyżalić się też nie mam komu. ale nawet bym nie chciała. nie umiałabym. wiem, jestem głupia. cóż.

 

jest mi jedynie zajebiście przykro.

załamały się moje marzenia. życie zwolniło. i zwyczajnie jest inne.

nadszedł czas żeby wziąć młotek i wbić sobie do głowy pewne fakty. oczywiście to bolesne, bardzo bolesne, ale nieuniknione. życie trwa nadal. chyba..

 

 

nie ma zakończenia z happy end’em. takie coś n i e  i s t n i e j e !

do widzenia.


  • RSS