w końcu żyję. chyba po raz pierwszy. tak dojrzale, ale na wariackich papierach.
marzyłam o czymś takim. nie przejmuję się przyszłością. nie myślę, co będzie. wszystko, co dobre Ty mi zapewniasz..
już nie muszę się bać. już nie.

powinnam podziękować Bogu za to, że teraz potrafię odróżnić przyzwyczajenie od uczucia..

wszystko, co w danym momencie wydaje się nam najgorsze – w perspektywie czasu okazuje się być najlepszym, co mogło nas spotkać.
błędy bolą, ale słoneczne dni, które pokazują się po upadku eliminują wszystkie, poprzednio wydarzone niedoskonałości.

dziękuję. tak bardzo szczerze.