przemoknieta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2010

111.

2

mężczyźni rozwijają się do trzeciego roku życia. później tylko rosną.
o tak.

11O.

1
„zrozumiałam, że nie ma sensu żałować naszych życiowych wyborów. Bo w momencie, kiedy je podejmujemy wydają się najlepszymi decyzjami. a przecież nie jesteśmy w stanie przewidzieć ich konsekwencje…”
/”usta usta”, odc. 17/

1o9.

0

każdy nowy dzień przypomina mi o przyszłości, która wkrótce nadejdzie.

niestety?

 

 

i uświadamiam sobie, że jestem stara..

 

1o8.

0

nienawidzę. nieznoszę. nie potrafię przeżyć swojej uległości do bliskiej osoby. wrr… złoszczę się praktycznie przez parę minut, a powinnam przez parę dni. owszem są powody. niebanalne. to nie tylko moje stwierdzenie. lecz jestem zbyt ‚miękka’. ugh!

pragnę także wygłosić coś, w rodzaju pouczenia nauczycielskiego, mimo, że nie jestem żadnym pedagogiem. i co może się nie zdarzać osobom w moim wieku, lecz zależy mi na nauce. a dlaczego? otóż dlatego, iż, gdyż, ponieważ podczas wakacyjnej przerwy edukacyjnej uczęszczałam do pracy. początkowo była fajna, bo wysiłkowa, ale męcząca. pod koniec stała się monotonna, z powodu siedzenia przy stole i pacynkowania różnych przedmiotów. nieważne. praca trwała 10h. pierwsza zmiana od godziny 6 nad ranem, kończąca się o 16, a druga zmiana od ów 16 popołudniu do 2 w nocy, a w zasadzie nad ranem. nie były to równe dwa miesiące, gdyż rodzice hmm.. w zasadzie nie pozwolili mi na dłuższą pracę, bo chcieli żebym odpoczęła. to było miłe z ich strony. więc pracowałam miesiąc i cztery dni. mniejsza. te wakacyjne dni wyglądały tak, iż po pierwszej zmianie wracałam do domu, najpóźniej o godzinie 17. jadłam obiad, minęło kilka minut, kąpiel i kładłam się spać. wstawałam przed 5 następnego dnia, szykowałam się do pracy.. i tak przez tydzień. druga zmiana zaś na godzinę 16, kiedy to wstwałam z ciężką głową najwcześniej o 13:30. jadłam śniadanio-obiad. ubierałam się i praca. po pracy byłam około godz. 2:30. zanim trafiłam do łóżka, była jeszcze kąpiel i te sprawy. generalnie nudnie. i monotonnie. owszem, zarobki jak na dzisiejsze czasy oraz mój stan wiekowy całkiem niezłe. pocieszające, a zarazem dołujące jest to, że w sklepie, w którym kierowniczy moja mama, pracownice zarabiają prawię połowę z tego, co ja uzyskałam za miesiąc. jeśli tak ma wyglądać moja przyszłość to ja podziękuję. za pewne ledwo wiążą koniec z końcem.. powracając do tematu. zgadzam się z osobami, które mówią, że czasy licealne są najpiękniejsze. to prawda! może gdybym pracowała mniej niż te 10h inaczej bym to postrzegała, bo czas nie biegłby tak szybko.. a w taki sposób, ani się obejrzałam i minęło półrocze wakacji. nie żałuje, bo wiele mnie to nauczyło. przede wszystkim nie chcę, by życie tak szybko mi minęło. mam w planie wykorzystać ten ostatni rok szkolny jak najlepiej. i nie w sposób ‚imprezowy’, jakby to co niektórzy uczynili. lecz w taki, żeby moje przyszłe marzenia i plany doczekały się realizacji. żeby było mnie stać na ich dokonanie.

módlcie się za mnie. żebym nie zgłupiała. i wypełniła tą ‚chęć’. amen.


  • RSS