przemoknieta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

15.

2

czuje się jak wrak. dosłownie. może i wyolbrzymiam, jak zawsze zresztą. ale jakoś tak mnie ‚zamuliło’, jakby to pewne osoby nazwały. jeszcze ta piosenka.. (james blunt – ‚goodbye my lover‚) mam ochotę się rozryczeć. tak bez powodu. poprostu. bo nic konkretnego się nie stało.
chyba można mieć od czasu do czasu ‚gorszy dzień, pod względem psychicznym’.

dookoła tak dużo osób mi zazdrości. dlaczego jakaś cząstka mnie nie potrafi tego zrozumieć? i dlaczego do cholery nie jestem w stanie tego docenić?!
poza tym czego można mi zazdrościć? faceta? owszem. to chyba jedyny powód. właściwie nie wiem czemu on ze mną jest. przecież…! tak, tak. wiem, nie jest się z kimś za coś, tylko pomimo wszystko.
chyba muszę sama ‚uwierzyć w siebie’ i ‚dowartościować się’. i tu nie chodzi o słowa innych, jaka Ty jesteś, a jaka nie jesteś i tak dalej. muszę sama. bo chyba nie mogę być bez powodu ‚kimś wyjątkowym’? chyba, że to wszystko jest jednym wielkim kłamstwem.
nawet nie potrafie mówić o tym, co się dzieje. o tym jak on do mnie mówi. o tym co czuję.
czas żeby wziąc lekcje.. z życia.

i nie chcę robić za pesymistkę. bo wierzę, że i tak jest dobrze. to tylko chwilowe zachwianie równowagi. tej nie fizycznej.

‚co mogę zrobić to życ, do utraty tchu.’
;***

14.

2

hmm.. takiego nastroju to już dawno nie miałam. 4o min stojąc na przystanku, doczekałam się w końcu autobusu, oczywiście innego, bo ten odpowiedni, był nadal w drodze. żałosne.
miałam mieć rano godzinną przerwe do lekcji, na której zaplanowalam, że będę się uczyć. cóż, przez autobus nie udało się. będzie 1, co najwyżej dwa, z tej nieszczęsnej fizyki. wrr.!! nie trawie ani przedmiotu, ani nauczyciela.
kolega z klasy ostatnio wyprowadził mnie z równowagi. dzięki niemu, albo przez niego czułam się jak totany wyrzutek społeczeństwa. cóż.. innym mówił, że mnie ‚napierdalał’. dziś o dziwo zaczął ze mną rozmawiać jak gdyby nigdy nic. mam gdzieś taką znajomość, w której dowiaduje się też wiele od inych, pomijając fakt, że bezpośrednia rozmowa też była.
(…)
ostatnim powodem jest to, że zaczynam wkurzać samą siebie. tak po prostu. dziwne?! dla mnie ostatnio nic takie nie jest.
zdarza się.

a jutro mam nadzieję, że będzie nieco inaczej. plan pozalekcyjny już ułożony. ale też wszystko zależy od tego, czy po raz kolejny będę bezczynnie stać na przystanku autobusowym przez tak dlugi czas, w którym mogłabym sobie legalnie spać!

;***

13.

1

hmm.. sobota jak każda inna. pobódka w godzinach popołudniowych. obiad na śniadanie i tak dalej. chyba czas to zmienić. tak, tak. powtarzam to sobie od dłuższego czasu. jakieś efekty? jak widać – brak o,O
nadal jest dobrze. jakieś marzenia? – chociaż na chwilkę zatrzymać czas, żeby złapać oddech. pragnienia? – być teraz w innym miejscu. ochota na? – ikara (batonika o,O cóż.. lubię obżerać się nocą). odczucia? – senności. to chyba nie dziwne u mnie. jestem jednym z największych śpiochów^^ poza tym jest troszkę jakby późno. rodzice mnie zabiją, jak się ‚ockną’ podczas snu.
a za oknem tak biało. i ładnie. teraz.

ja chce ferie. troszkę odpoczynku. i wyjazd. do Krakowa. z nimi. ajjć.!

‚przychodzi miłość.. i zachodzisz w głowę, jak mogłeś dawniej nie wierzyć w jej istnienie..’

;***

12.

1

hmm.. zastanawiam się dlaczego akurat on. dlaczego teraz. czemu z nim. nie wiem za co otrzymałam tak cholernie wielkie szczęście. dobrze mi z Nim i z tym wszystkm, co się dzieje. dziś, po prostu ‚beautiful day- U2′. lubię kiedy On się denerwuje, w zasadzie to samo powiedział o mnie^^ szczerze? lepiej nie mogłam trafić!
szkoła.. -dziś ani słowa o niej. żyje marzeniami o feraich, które (prawie) zaniedługo. dam radę!

póki co, jest dobrze. zewnętrzny smile!

;***

11.

3

dorwałam chwilkę chwili, mimo, że jestem zawalona książkami. głównie językiem angielskim. prezentacja? od jakiegoś czasu brakuje mi słów w języku polskim, a mam posługiwać się obcym językiem? pfff.. pikuś ;|
jejej.. miało być pozytywnie, a jak na razie zaczęłam od tej negatywnej strony i troszkę ‚wieje nudą’, bo jak zwykle temat ‚szkoła’ na pierwszym miejscu. proszę mi uwierzyć, że w rzeczywistości tak nie jest. ostatnio bardzo zaniedbałam szkołę, a raczej moją edukację, ale nie zaprzeczę, że dziś dostałam piątke z geografii, której nie trawie i która jest moim przedmiotem rozszerzonym. żałosne o,O
pomijając fakt, że w budynku szkolnym przebywam pół dnia, to jest jeszcze ta ‚druga połówka’, w dwóch znaczeniach tego słowa. wiadomo, co mam na myśli^^ w domu bywam nieco później niż zwykle, sama nie wiem czemu tak się dzieje. podczas nauki nie mogę się skupić.. a przecież wszystko jest jak dotychczas. chyba głupieje ;| albo, co gorsza starzeje się^^

hmm.. jest bardzo pozytywnie, a szkołą już się tak nie przejmuję, jak wcześniej (o ile w ogóle kiedyś to robiłam^^). będzie, co ma być. mimo, że nie długo koniec semestru, a ja w ogóle się nie przykładam. no nie, może nieco to wyolbrzymiłam.

;***

10.

1

totalny brak czasu.
ale jest dobrze, bo mam szczęście przy sobie.

totalnie pomijając szkołę -,-
zbyt wylewna? pfff..^^

;**

9.

1

nie sądziłam, że budynek, do którego uczęszczam codziennie od września, którym jest moja szkoła będzie dla uczniów taki fajny(?!!). nie myślałam też, że kiedykolwiek w życiu to powiem, cóż niektóre sytuacje zmuszają mnie do tego^^ jutro piątek, a ja mam wolne! od szkoły oczywiście.
teoretycznie i tak się za pewne nie wyśpie. ponieważ jadę na zakupo-spotkanie. eee. plus reklamacja słuchawek telefonicznych, które w ciągu trzech miesięcy się zepsuły. albo może lepiej zabrzmi: ja je zepsułam. czemu mam zawsze takiego pecha z telefonami?!

aaa zresztą. spać idę w nowo-pomalowanych paznokciach w odcieniu czerwieni!

8.

1

nie powinnam tutaj być. zamiast siedzieć w książkach i walczyć z nauką zaglądam w to miejsce. stwierdziłam, że muszę. niby nie jestem humanistką, ale lubię pisać, mimo, że tak niezdarnie mi to wychodzi. często czuję potrzebę, żeby się wygadać. ale nie tak ‚twarzą w twarz’. po prostu, napisać coś. o tym co się dzieje, co unosi się w powietrzu, jaka jest rzeczywistość..
głównie mam ochotę ‚pogadać’ o moim związku. nie wiem czemu, może akurat dlatego, że przed chwilą prowadziłam z Nim rozmowę. dziś było tak nietypowo. trochę jakby smutno. w zasadzie doszłam do wniosku, że szkoła cholernie nas ogranicza. już nawet nie mam na myśli tego, że gdy w szkole rozmawiamy wszyscy patrzą. szczerze? niby nie przejmuję się zdaniem innych, ale ten ich wzrok jest takie aż krępujący. w zasadzie po zajęciach też nie mamy czasu. zdarza się, że kończymy o totalnie różnych porach. nie wiem czemu o tym mówie. jest dobrze. ale czegoś tutaj brakuje. takiej jakby wspólnej samotności. bez otoczenia innych. tego ‚sam na sam’.
i nawet nie potrafię cieszyć się z jutra. przecież będzie chwila ‚dla siebie’. ale sam fakt o edukacji, sprawdzianach i pytaniu mnie przeraża i dołuje.
i mam się uśmiechnąć? po co? zewnętrznie nie potrafię. ale wiem, że gdzieś tam w głębi ‚coś’ się we mnie raduje.
dziś będzie kolejna za pewne nie przespana noc. kawa. i randka. głównie z fizyką plus ‚quo vadis’ i geografia.

‚i mówię Ci to nie pierwszy raz. za nami już, przed nami jeszcze kupa czasu. Ty i ja.’

7.

0

hmm.. jakoś tak biało na dworze. troszkę zimno. chwilami wietrznie. i powrót do rzeczywistości szkolnej. dziś ‚w miarę’ normalnie. w zasadzie pierwszy dzień po dwutygodniowej przerwie. i jeszcze mój niekończący się ból gardła. cóż.. cukierki nie pomagają, no może na chwilkę uśmierzają ból.
poniedziałek. ten zaczął się wprost wyśmienicie. ciekawe czy cały tydzień będzie taki zjechany. chyba po raz pierwszy w tym roku wstałam o tak wczesnej porze. jakąś godzinę później miałam autobus. o dziwo na przystanek poszłam dosyć wcześnie jak na mnie, bo już nie raz zdarzyło się biec na owego złoma-,- cóż.. co najmniej 1o min spóźnienia transportu plus to, że do menkola nie wsiadłam. czemu? bo zacny pan kierowca nie otworzył tylnich drzwi, a reszta była tak zapchana, że nawet przez głowę by mi nie przeszło by się tam wcisnąć. wybaczcie, ale nie jestem aż tak szczupła. ale od czego ma się tatę, telefon i 48 gr na koncie? pff.. przyjechał i nawet się tak bardzo nie spóźniłam o,O
w szkole jakimś dziwnym trafem czekała na mnie niespodzianka, o której co nieco wiedziałam. mimo wszystko byłam bardzo zaskoczona. oczywiście pozytywnie. ‚kaktus w sercu’ – książa od mojego mężczyzny. czemu on spełnia większość moich zachcianek?
hmm.. rozmowa z przyjacielem też była fajna. taka szczera i w pewnych momentach zabawna. generalnie mówiąc cieszę się, że mam taką osobę, która może mi poradzić coś w sprawach damsko-męskich i nie tylko, patrząc na to z perspektywy faceta.
byłabym zapomniała. dotałam 2 z chemii. juuupi. /żałosne/ i że niby mam to jakimś cudem poprawić? pff.. u tej kobiety się nie da. na jej lekcjach sama mówi do siebie, albo do ściany, zależy co kto woli.
mimo wszystko pozytywnie, ale spać mi się chce.

‚co mogę zrobić to żyć do utraty tchu!’

6.

0

mój dzisiejszy dzień zaczął się bardzo wcześnie. co prawda zasnęłam o godz około 5:oo, wtedy kiedy mama wstawała do pracy, na pierwszą zmianę. a wyglądało to mniej-więcej tak, że pół nocy ślęczałam nad gazetą i krzyżówkami, plus sudoku i jakieś łamigłówki. czy ja, aby na pewno jestem zdrowa? a wszystko zaczęło się od niewinnego prostowania włosów. później kąpiel, bardzo gorąca. i wygodny fotel w moim pokoju wraza z ową lekturą. między czasie była przerwa na mleko, cholernie chciało mi się pić. póżniej stwierdziłam, że pepsi twist to jest to, czego pragnę. co prawda w kuchni była tylko zwykła pepsi, ale od czego ma się cytrynę? którą później, eee zjadłam. na końcu były ogórki.. niestety konserwowe, bo kiszone tylko w piwnicy, do której nie chciało mi się zaglądać w środku nocy. a dziś usłyszałam pytanie od mojego faceta ‚jesteś w ciąży?’. Yyy, czy ja do cholery przytyłam?^^

nie chcę nikomu mówić o moim szczęściu. poza tym, co to kogoś obchodzi? każdy ma swoje problemy i czyjeś sprawy omija szerokim łukiem. w zasadzie to tak do końca nie wiem, co miałabym powiedzieć. może po prostu to, że czuję się radośnie? to, że nauczyłam się pływać? to, że potrafię latać? bezsens. każdy kto ma przy sobie jakieś bliskie osoby może tak powiedzieć. ja chcę być oryginalna…

jestem przemoknięta. tym razem szczęściem!
impulsywna przyjaźń. <3


  • RSS